DIY

W końcu lat 90-tych rozpocząłem przygodę z samodzielnie budowanymi urządzeniami elektronicznymi. Szczerze mówiąc, to bez wcześniejszych doświadczeń (nie licząc lutowania kabli, czy drobnych napraw), czy też wykształcenia technicznego. Można zapytać – dlaczego ? Przecież na rynku jest tyle świetnych syntezatorów i innych urządzeń, więc po co je budować ? Dla zagorzałych majsterkowiczów rzecz nie podlega dyskusji – nic nie może się równać z satysfakcją płynącą ze zbudowania czegoś, co działa. Ale to uzasadnia jedynie hobby. Dla muzyków, zwłaszcza elektronicznych, sprzęt własnej roboty może być cennym uzupełnieniem studia. Cokolwiek nie zbudujemy, zawsze będzie brzmiało nieco (albo zupełnie) inaczej niż rzecz kupiona w sklepie. Zwracam uwagę na jeszcze jeden aspekt. Muzyk klasyczny, powiedzmy skrzypek, musi umieć nastroić instrument, zmienić strunę itd. W przypadku elektroniki jest podobnie – pewne umiejętności są po prostu niezbędne.

Co próbuję w ten sposób powiedzieć ? Nie wszyscy powinni budować własne urządzenia, to wybór, nie przymus. Ale jeśli ktoś ma ochotę, niech nie obawia się lutownicy, czytania schematów, ani długich list części. Jeśli ja mogłem, mogą też inni. To czasem niewdzięczna robota, ale na swój sposób… ekscytująca. Czapki z głów przed ekspertami – w żadnym razie ja do nich nie należę. Zachęcam do odwiedzenia paru stron (zakładka LINKI) – jest tam niemało naprawdę niesamowitych syntezatorów, które często wyglądają (i pewnie brzmią) lepiej niż seryjne modele.

Proszę mi wybaczyć, że nie zamieszczam kolekcji schematów (poza drobnymi wyjątkami) – nie jestem konstruktorem i nie potrafię projektować złożonych układów (a celem tej strony nie jest reprodukcja cudzych dzieł). Moje możliwości ograniczają się do najprostszych rzeczy, jak choćby modyfikacji istniejących projektów. Wszystkie urządzenia, które zbudowałem to właśnie taka kompilacja schematów znalezionych w sieci, książkach, archiwalnej dokumentacji itd. Czasem je modyfikowałem, łączyłem, choćby w celu zastosowania współczesnych komponentów, czy też uzyskania dodatkowych funkcji. I nawet jeśli te urządzenia nie są najważniejsze w mojej pracy, wciąż uważam je za bardzo ważnych członków analogowej rodziny.

Powrót do góry >>

 

ANALOGOWY SYNTEZATOR MODULARNY
De eM Systems series 1000 & 2000

Próbki audio

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Kliknij aby powiększyć

Lista modułów:

  • VCO (2x)
  • Noise / Random
  • Test Generator / LFO
  • Noise Generator
  • Wave Shaper
  • Ring Modulator
  • Wave Rectifier
  • Polivoks VCF
  • Synthacon VCF
  • Wah Filter
  • Tone Control
  • Mixer (4x)
  • VCA (2x)
  • VC Panner
  • Spring Reverb
  • LFO
  • ADSR (2x)
  • Clock Divider
  • Gate Delay
  • Sample & Hold
  • Envelope Follower
  • Clock / Metronome
  • Lag Processor
  • VC Voltage Splitter
  • Minimum
  • Maximum
  • Voltage Inverter
  • Dual Splitter
  • Switch
  • Multiplier
  • Inverted Polarizer

Czy syntezator może powstać przez przypadek ? Ten z pewnością tak. Nigdy nie planowałem tak ambitnego zamierzenia. Po dość długiej przerwie (ponad 10 lat między DMP 1 a pierwszymi modułami) rozpocząłem prace w końcu 2008 roku. Chciałem jedynie zbudować kilka prostych modułów przetwarzających napięcia sterujące. W listopadzie ściągnąłem z sieci kilka schematów i chwyciłem lutownicę. I tu niespodzianka – pierwsze modułu działały, co zachęciło mnie do kontynuowania. Od razu zdecydowałem się nadać urządzeniu postać modularną, bliską formatowi Eurorack. W grudniu zaprojektowałem stosowną ramę – najpierw o wysokości 3U, a potem (w następnym roku) także 5U. Wszystko wykonałem samodzielnie z aluminium (listew kupionych w składzie budowlanym), także panele. Co prawda można zamówić profesjonalne panele, z opracowanym przez siebie nadrukiem (więc wyglądające o wiele lepiej) – ale mój syntezator był od początku wielkim eksperymentem. Do samego końca nie miałem pojęcia jak będą wyglądać moduły. I – co zrozumiałe – chciałem zminimalizować koszty. Ostatecznie cały ten projekt mógł skończyć w koszu na śmieci…

Mając jakieś pięć, czy sześć modułów postanowiłem kontynuować prace, aż do zapełnienia ramy. Pojedynczej ramy. Co stało się szybciej niż oczekiwałem. Znów mając kilka modułów w zapasie nie miałem wyjścia, potrzebna była kolejna rama 3U… W marcu 2009 to był już prawie syntezator, tylko bez oscylatorów, obwiedni i VCA. Mógł przetwarzać, a nawet generować dźwięk. Jak mawia przysłowie – powiedziałeś „a”, powiedz i „b”. Co też zrobiłem. Ostatnie moduły zbudowałem w październiku 2009 (trzecia rama, 5U) – wszystko dobre, co się dobrze kończy.

Cały system składa się z trzech ram (jednej 5U, zwanej Series 2000 i dwóch 3U – Series 1000), w sumie z 37 modułów. Niektóre z nich to współczesne klony klasycznych rozwiązań, większość schematów znalazłem w sieci i książkach. Wprowadziłem pewne modyfikacje i sam zaprojektowałem kilka prostych modułów pomocniczych. Czasami zamawiałem płytki drukowane u samych projektantów (np. Papareil Synth Labs), albo korzystałem ze przerabianych zestawów. Jednak w przeważającej części syntezator został zbudowany całkowicie od podstaw. I działa, co odbieram prawie jako cud… Z pewnością zyskałem najbardziej nieprzewidywalny i szalony instrument w kolekcji.

Powrót do góry >>

RÓŻNE

DMP 1 („firmowany” jak produkt CTR Systems) powstał w 1997 roku. Nie miałem żadnego doświadczenia, ale postanowiłem spróbować – najpierw sięgnąłem po dwa zestawy, a potem zrealizowałem inny pomysł – modularny bank efektów, zwany właśnie DMP 1 (skrót od Dariusz Mazurowski Project 1). Moduły bazowały na schematach opisanych w znakomitej książce Craiga Andertona, Electronic Projects For Musicians (polecam), poddałem je jedynie pewnej modyfikacji. W tamtym czasie miałem możliwość zamówienia profesjonalnego panelu wraz z nadrukiem. Okazał się niemal kuloodporny i sprawił, że to chyba wciąż mój najlepiej wyglądający, przynajmniej z bliska, projekt. Brzmienie okazało się być dalekie od ideału, ale też o takie mi chodziło.

PAiA 2730-3L Lowpass VCF to współczesna kopia klasycznego projektu z lat 70-tych. PAiA, żywa legenda DIY, wciąż jest obecna na rynku. Taki filtr był kiedyś częścią syntezatora modularnego, sprzedawanego jako zestaw do montażu. Moja replika dość wiernie odtwarza oryginalny układ – zresztą bardzo prosty. VCF nie ma rezonansu i brzmi surowo, ale nawet ciekawie. Inaczej i staroświecko, a to lubię.

Prosty, pasywny dwukanałowy konwerter impulsów Gate na S-trigger zamienia standardowy sygnał bramkujący (gate, np. analogowych sekwencerów) na tzw. switch trigger (zwarcie na wyjściu), wymagany przez niektóre klasyczne syntezatory. Ponadto umożliwia wyzwalanie próbek (lub próbkowania) niektórych starszych samplerów oraz włączanie i wyłączanie efektów – o ile mają gniazdo footswitch.

Szumiące wyjście audio i zabawkowy głośnik instrumentu Korg Monotron zachęciły mnie do zbudowania czegoś solidniejszego, z lepszą dynamiką i niższym szumem, ale zarazem dźwiękiem lo-fi (i zasilanego bateriami). Wynik ? Paskudny MA-101, wzmacniacz mikro z głośnikiem.

FOTO-REZ to kontroler napięciowy (poziomu), oparty na fotorezystorze – z regulacją zakresu działania. Bardzo prosty układ pozwala na uzyskanie sygnału modulującego o krzywej nieosiągalnej dla klawiatury, czy potencjometrów.

Inne projekty – poczwórny kontroler zakresu, przełączniki, preamp lo-fi (z korektorem) i specjalny interfejs do stosowania z pakietem wtyczek Silent Way. Kilometrów kabli nie liczę…

Powrót do góry >>

KORG MONOTRON +

A teraz coś z zupełnie innej beczki. Modyfikacja seryjnego instrumentu. W zasadzie nie podejmuję się takich prac – to zadanie dla specjalistów (jak wspominałem, nie jestem jednym z nich) – choć w przypadku Monotrona ryzyko jest niewielkie. To tani, bardzo prosty, choć w sumie intrygujący instrument. Nie zamierzam go jednak szerzej omawiać. Ma pewne zalety, jak analogowy tor syntezy, wstęgę sterującą i klon klasycznego układu VCF MS-20 / MS-10 (choć moim zdaniem nie brzmi on identycznie jak oryginał) – ale też poważne wady – szumiące wyjście i kiepską dynamikę (zapewne z powodu zasilania bateriami 3V). Oczywiście to wartościowe narzędzie kategorii lo-fi, choć w wersji z pudełka jest raczej zabawką, niż poważnym urządzeniem. Brak mu przede wszystkim wejść na zewnętrzne napięcia.

Mój projekt został zainspirowany blogami dedykowanymi Monotronowi (a jest ich mnóstwo…) i opisanymi przeróbkami. Postanowiłem zamienić instrument w mały syntezator modularny, poprzez dodanie ekspandera (przymocowanego z prawej strony obudowy). Przeróbka jest prosta, wystarczy odnaleźć kilka punktów na spodzie płytki drukowanej – są zresztą czytelnie opisane. Sam układ nie jest złożony. Wartości oporników nie są krytyczne, w moim wypadku R1 ma 33K, R2 może mieć od 33K do 330K (plus ew. potencjometr), R3 i R4 mają po 10K. Dla lepszego sterowania wysokością dźwięku można zastosować dodatkowy potencjometr (nawet montażowy). Idealny strój nie był moim celem, więc pominąłem ten element. Kolejnym krokiem było zaprojektowanie drugiego ekspandera, tym razem zewnętrznego (łączy się go poprzez gniazda gate i CV, nb. gate jest też… wyjściem napięcia ze wstęgi). To maleństwo zawiera też dwa kontrolery napięciowe, które oparłem na fotorezystorach, potencjometr poziomu oraz przełącznik zakresu wstęgi (1, 2 albo 4 oktawy).

Powrót do góry >>